2k17 witaj

Hello w 2017 roku. ;)
Cóż mimo, że od czternastu godzin kalendarz wskazuje datę 01.01.2017r. dalej nie mogę uwierzyć, że to stało się tak szybko. Mam wrażenie jakbym dopiero witała rok 2016, a niestety przyszło już przestawić ostatnią liczbę na o jeden wyższą. Jednakże pewnie jeszcze przez długi czas będę z uporem dziecka wpisywać na końcu magiczną szóstkę.
Ten post jest uwieńczeniem magicznego 2016 roku, krótką (hahahhaha, w jakim świecie ja żyję, nie będzie krótka, moja relacja nigdy nie jest krótka) chęcią podsumowania go i zapowiedzi roku 2017. I zapewne nie powstałby gdyby nie nocna (0:46) wiadomość od mojej przyjaciółki z tekstem ,,myślę że w końcu jakaś notka będzie na blogu''. Przyznam zaniedbałam ten internetowy pamiętnik.
A więc od początku. Wiele osób twierdzi, że rok 2016 był pomyłką, rokiem nieprzyjaznym wręcz przerażającym. Cóż, patrząc tylko na złe strony naszej egzystencji każdy rok taki jest. Spróbujmy więc spojrzeć na to z innej strony. Przypomnieć sobie co dobrego spotkało nas w tym roku. Mój rok zaczął się działalnością artystyczną i tak też się skończył. Na początku roku miałam okazję wystąpić po raz kolejny w spektaklu ,,Hotel Palace'', który zapadł mi szczególnie w pamięć. Następnie przystąpiłam do pracy nad kolejnym spektaklem, z małymi przerwami. W maju byłam drobną częścią spektaklu na podstawie dzieła Samuela Becetta przygotowanego z okazji II Festiawalu Teatru Ulicznych, natomiast później trafiłam do kolejnej grupy teatralnej, w której działam i pracuję nad sztuką pt ,,Lekcja'' autorstwa Eugène Ionesco. Uwieńczeniem roku była czwartkowa próba do spektaklu w centrum kultury.
Cały rok pod znakiem teatru. I nie tylko.
W grudniu moja klasa oraz przeciwna rozpoczęła próby do poloneza, który zostanie zaprezentowany na studniówce. Tak, tak. Studniówka co raz bliżej. I tu pojawia się problem. W dalszym ciągu nie kupiłam sukienki, butów, nie zastanowiłam się jak ujarzmić swoje długie włosy (nie oszukujmy się ich się nie da ujarzmić). A czas płynie nie ubłagalnie szybko. Nim się obejrzę, już nastanie 21 stycznia. Jeśli chodzi o samą studniówkę, jedną z części jest również pokaz walca angielskiego. Który jak sobie przypominam musimy wreszcie zacząć ćwiczyć.
Wracając do przyziemnych spraw. W listopadzie wygrałam wreszcie maraton w biegu do ukończenia 18 lat. 11 listopada, w święto niepodległości, świętowałam i ja. Chciałabym jeszcze raz podziękować za prezenty, którymi obdarowali mnie moi przyjaciele. Były świetne i jestem szczęśliwa mogąc posiadać zrobione/wybrane specjalnie dla mnie rzeczy.
Warto teraz przejść do roku, który nastąpił 14 godzin temu, czyli 2017. Ten rok będzie jedną wielką zmienną. Za niecałe pół roku skończę liceum i będę musiała zdecydować co dalej. I przede wszystkim znaleźć odpowiednie studia, co nadal pozostaje kamieniem milowym, ponieważ za nic w świecie nie mogę znaleźć odpowiadającego kierunku. Moim marzeniem są studia artystyczne, jednakże żyjemy w czasach gdzie marzenia muszą zaczekać. Trzeba wybrać najlepsze z najgorszych wyjść.
Wybiegając mocno w przyszłość martwię się faktem, że pewnego dnia (który na nieszczęście zbliża się nieubłaganie) będę musiała powiedzieć 'do widzenia' ludziom, szkole.... Będzie to ciężkie do przejścia. Ciężko jest powiedzieć żegnaj bezpiecznej przystani, którą znasz od lat. Ktoś kiedyś powiedział, że zmiany są potrzebne. Wierze w to mocno, dlatego też liczę na to, że zmiany jakie znajdą będą zmianami na lepsze a nie na gorsze.
Kiedy ostatnim razem odwiedzałam moje przyjaciółki razem stworzyłyśmy listę siedemnastu postanowień na rok 2017. Wypisałyśmy nasze cele na karteczkach i zamknęłyśmy je. Pod koniec roku otworzymy słoiczek z kartkami i zobaczymy co udało nam się spełnić z naszej listy. Na mojej liście znalazła się między innymi nauka języka francuskiego, praca nad pełnym mówieniem z przepony, dostanie się na studia, nauka co najmniej trzech sonetów Szekspira w języku angielskim itd......
I niechaj Moc będzie ze mną kiedy zacznę wypełniać te postanowienia.
Jutro powrót do szkoły. Styczeń, styczeń. Coś mi mówi, że to miesiąc kiedy muszę przekazać komuś funkcję redaktora naczelnego gazetki licealnej. Pierwszy stopień żegnania się z pewnymi rzeczami.
Teraz jedyne na co pozostaje mi czekać to uzyskanie zamówionych przeze mnie książek. Nie mogłam się powstrzymać i zamówiłam jedną z książek Chrisa Colfera, niezwykle utalentowanego artysty pod względem aktorskim, muzycznym a także pisarskim. Jego zapał do życia i pozytywna energia, pozwala mi cieszyć się każdym kolejnym dniem.
W takim razie, nie przedłużająć
Szczęśliwego Nowego Roku, jeszcze tylko 364 niezapomniane dni 2017. Przeżyjcie je jak najlepiej.
Pozdrawiam.
~ Camille
PS: jak na mnie i moją gadatliwość pisarską to ten post jest krótki.xd

________
Na pierwszy dzień tego (mam nadzieję) cudownego roku utwór ,,American Boy'' w wykonaniu Kurt'a i Blaine'a z serialu Glee granych przez Chris'a Colfer'a i Darren'a Criss'a.





Komentarze