autumn vibes and bunch of memories

hello ;)
dwa dni temu przybyła do nas moja ulubiona pora roku, jesień. Już nie mogę się doczekać kiedy liście całkowicie zmienią kolory na jesienne żółcie, brązy, czerwienie, opadną z drzew i będę mogła ruszyć na spacer. A przy każdym kroku, one szeleszczące i dające o sobie znać. Cudowne.
Już prawie minął miesiąc szkoły, wszystko trwa w najlepsze, mnóstwo zadań, przygotowania i ciągłe powtarzanie MATURA, MATURA, MATURA, jakby ciągłe powtarzanie tego słowa miało nas lepiej przygotować. Doceniam każdą próbę i chęć pomocy, ale to lekka przesada. Ponadto, mam dwóch nowych nauczycieli, od matematyki i angielskiego. I tu zaczyna się toczyć beczka śmiechu. Wierze, że pan ma jakąś wiedzę i potrafi rozwiązać ,,niektóre'' zadania, ale nie potrafi jej przekazać nam, ja sama, osoba która kocha(ła) matematykę ponad wszystko zaczynam się gubić. Cóż trzeba przejść na tryb, jak się sama nie nauczysz to nikt Cię nie nauczy. Co do angielskiego, nie jest źle, i podoba mi się fakt, że dużo rozmawia się na lekcji w tym pięknym języku. Jest...cóż...inaczej. No ale zmiany są dobre dla każdego, dzięki nim zdajemy sobie sprawę jak ulotne potrafią być chwile.
Wczoraj moja najdroższa przyjaciółka przypomniała mi o piosence ,,You found me'', której okres świetności na mej playliście przypadł na wrzesień 2014, kiedy to ruszyłam na podbój liceum. Ponadto na playliście świeciły utwory w wykonaniu Jamiego Campbell Bowera np. ,,Cities alive'', ,,Alone is no together'', ,,Waiting'', ,,Where did all my friends go'' etc.. Słuchałam tego codziennie. Nie znałam nikogo, chociaż powoli poznawałam ludzi. Pierwszego dnia poznałam Kingę, a że miałam ze sobą książkę ,,Dary Anioła: Miasto popiołów'' dowiedziałam się, że również uwielbia twórczość Cassandry Clare. Taki bonus pierwszego dnia. Jednakże na początku byłam nastawiona na to, że ,,nikt mnie nie polubi'', ,,nie będę miała tam znajomych''. Chyba każdy przez to przechodził. Moim towarzyszami w pierwszych dniach były słuchawki i książka. Kiedy jechałam do szkoły bądź z niej wracałam cały czas słuchałam muzyki. Kiedy przymknę oczy, mogę nawet zobaczyć obrazy i poczuć się jak wtedy. Śmieszne. Kilka pierwszych dni minęło mi na zadawaniu sobie pytań ,,czy ja tu pasuje?'', ,,Czy sobie poradzę?''. Raz nawet złapałam się na myśli, że chcę się przepisać. Jednak tego nie zrobiłam. I postąpiłam bardzo dobrze. Na samym początku, na lekcji języka angielskiego mieliśmy się przedstawić powiedzieć coś o sobie. I wtedy usłyszałam jak Agata i Jadzia mówią o Darach Anioła, o czym ja też wspomniałam. Pamiętam jak siedziałyśmy na przeciwko siebie i kiedy nagle któraś wspomniała o tej książkach, filmie, powodowało to poruszenie. Nie wiem jak to się stało. Boom teraz w klasie wszyscy stanowimy jedność. Nie tworzymy grupek typowych, wiadomo, że one zawsze są, ale jednak trzymamy się razem. Okazało się, że moje obawy nie miały swojego uzasadnienia. I najwyraźniej Dary Anioła pozwoliły mi wskoczyć do naszego Ebola Team (nie pytajcie o nazwę).
Jak wiadomo nie od początku było kolorowo. Dopiero co poznawało się wszystkich i co najśmieszniejsze każdy chciał się pokazać od najlepszej strony co czasem nie wychodziło najlepiej. Szczerze przyznam, że parę osób błędnie oceniłam, co znowu przypomina mi, że przecież ,,nie ocenia się książki po okładce''.
Co ważniejsze, gdybym wtedy się poddała nie mogłabym uczestniczyć w świetnym projekcie i stać się częścią grupy teatralnej i spełnić swoje marzenie o pracy na scenie. 
2 lutego 2015 roku, mama jednej z moich classmates, przybyła do nas na...bodajże lekcji języka polskiego i powiedziała, że centrum kultury organizuje warsztaty teatralne, po czym zapytała czy jest ktoś chętny i czy nie chcielibyśmy ulotki. W mojej głowie pojawiła się myśl ,,co ci szkodzi, warto spróbować''. Zgłosiłam się i otrzymałam ulotkę. Jednakże nie byłam do końca pewna. Pierwsze spotkanie (casting) miał się odbyć 6 lutego 2015r. w piątek. Miałam więc kilka dni żeby się zastanowić. I tak przez kilka dni zasypiałam z myślą ,,dasz radę'', natomiast kiedy się budziłam w mojej głowie jakiś głosik wołał ,,to nie dla Ciebie''. Kiedy nadszedł piątek, dalej byłam niezdecydowana. Wyszłam z domu wcześniej oznajmiając, że PRAWDOPODOBNIE wrócę później. Wciąż jednak zawadzało słowo, ''prawdopodobnie''. Zajęcia kończyłam dość wcześnie, bo o 14. Była zima, a pogoda nie należała do najprzyjemniejszych. Po ostatniej lekcji podjęłam decyzję ,,idę, choćby nie wiem co''. Spotkanie miało odbyć się o godzinie 17, a ja mieszkam 30 km dalej. Nie mogłam iść, jechać do domu. Musiałam czekać. Tak też, spędziłam 3 godziny kręcąc się po dopiero co eksplorowanym przeze mnie mieście, na mrozie, z jedną myślą w głowie ,,WARTO!''. I rzeczywiście, było warto. Jestem członkinią grupy teatralnej już ponad 1,5 roku. Cieszę się z każdego spektaklu, z każdej próby, a scena jest miejscem gdzie nareszcie nie trzeba traktować życia ma poważnie. Życie i jego przywary zostają za drzwiami sali widowiskowej. Dzięki temu, że 6 lutego 2015 postanowiłam zaczekać i się tam udać, poznałam wielu cudownych ludzi. Nasz reżyser jest wspaniałą osobą, która wie jak opowiedzieć historię, żeby Cię zszokować i rozłożyć na łopatki. Oprócz spektakli i pracy w grupie teatralnej, wystąpiłam na dwóch Festiwalach Teatrów Ulicznych. Decyzja o nieprzeniesieniu się dała mi szansę by poznać miejsce znane sceną lepiej oraz rozwinąć swoją pasję. Jedna decyzja pomogła mi się rozwinąć, jedna książka poznać cudownych ludzi, jedna piosenka- przetrwać. No dobra nie jedna, ale to brzmi pięknie, nieprawdaż. :)
Jesienna atmosfera oraz piosenki Jamiego Campbell Bowera spowodowały przypływ wspomnień.
Ale jak to stwierdził Magnus w ,,Kronikach Bane'a'' . - ,,Wspomnienia są ważne''. Bez wątpienia się z nim zgadzam. Czy to te dobre czy złe. Kształtują nas. Dobre wywołują uśmiech na twarzy, złe przestrzegają i pozwalają nam byśmy mogli następnym razem im zapobiec.
Kończąc, pozwolę sobie życzyć Wam miłego jesiennego wieczoru. Ja właśnie biegnę zaparzyć sobie zieloną herbatę z opuncją. Do tego książka albo opowiadanie w internecie i niedzielny wieczór stanie się idealny.
Do następnego postu. ;)
~ Camille

____
W hołdzie wspomnieniom. 


13 października premiera 12 sezonu Supernatural. Winchesterowie wracajcie!

Komentarze