kwietniowe rozważania

Hello, hello..
już prawie połowa kwietnia a ja od stycznia niczego tu nie naskrobałam. Wiele się działo. Prawie całe ferie spędziłam poza domem (wyjazdy do kina, ogólne wypady, spotkania po latach i próby do spektaklu). Zakończenie ferii uczciłam występując w premierze spektaklu ,,Bunt na scenie'' (24 luty 2017). Jak zwykle przed spektaklem miałam przed spektaklową lekką tremę, która zniknęła wraz z pierwszymi sekundami pobytu na scenie. Spektakl wypadł dobrze, dostaliśmy owacje na stojąco. Co więcej uwieńczeniem spektaklu było wręczenie mi przepięknych tulipanów, za które jestem ogromnie wdzięczna. Po spektaklu dostaliśmy zaproszenie na tzw ,,after party''. Dyrektor zafundował nam kolację przy której snuliśmy rożne opowieści o naszych planach i o studiach. Po zakończeniu reżyser spektaklu podrzucił mnie do domu. (ku chwale bo inaczej czekałaby mnie noc na dworcu- pod gwiazdami, jakież to estetyczne i piękne, niemal na miarę romantycznych wizji) Dni mijały i mijały. Z każdym dniem coraz bardziej zaczynałam myśleć, o tym, że niedługo będę musiała opuścić liceum, grupę teatralną i ruszyć dalej w świat tj. na studia. Z tego powodu było i jest mi przykro. Trzy wspaniałe lata w tym cudownym miejscu dobiegają końca. Najbardziej chyba będę tęsknić za ludźmi, których tam poznałam. Część stała się moim małym światem, za częścią po prostu będę tęsknić, bo nagle znikną z mojej codzienności. Będę też tęsknić za pisaniem artykułów do gazetki szkolnej. (chociaż powiedziałam pani, żeby o mnie nie zapominali, bo czasem przyślę jakiś materiał :P )

Ostatnimi czasy jedna z moich znajomości zalicza jak to się mówi wzloty i upadki z naciskiem na upadki. Kłótnie, odmienne zdanie, kłamstwo. Trudno. Jak każdy romantico świr swoje przepłakałam, żeby dojść do wniosku, że spróbuję najzwyczajniej zostawić to w spokoju i pobawić się w obojętność. Na szczęście wokół mnie mam kochanych przyjaciół, którzy nigdy mnie jeszcze nie zawiedli, i na których wiem, że mogę liczyć. W moim życiu zawsze staram się kłaść na pierwszym miejscu przyjaźń, rodzinę i pasję. Uważam, że tylko tak można żyć spełnionym. Robić coś co się kocha i mieć dookoła ludzi, których się kocha z wzajemnością. Jeśli zaś chodzi o pasję to próbuję ją jakoś wpleść w moje plany na studia. Próbuję, próbuję i chyba mi się nie uda...bo w dzisiejszych czasach zaczęło liczyć się to co trzeba zrobić, a nie to co się chce i do czego ma się jakiś talent czy też zadatki do posiadania talentu. Chyba najpiękniejszy, najprawdziwszy i jednocześnie najsmutniejszy cytat o talentach i pasji zawarł w swoim dziele Terry Pratchett.

,, Wiesz co jest największą tragedią tego świata? Ludzie, którzy nigdy nie odkryli, co naprawdę chcą robić i do czego mają zdolności. Synowie, którzy zostają kowalami, bo ich ojcowie byli kowalami. Ludzie, którzy mogliby fantastycznie grać na flecie, ale starzeją się i umierają, nie widząc żadnego instrumentu muzycznego, więc zostają oraczami. Ludzie obdarzeni talentem, którego nigdy nie poznają. A może nawet nie rodzą się w czasie, w którym mogliby go odkryć.'' 

Cóż, może nie uda mi się robić w pełni dokładnie to co do mnie najbardziej przemawia, ale zawsze o pasji będę pamiętać. Kto wie może w taki sposób uda mi się w moich przyszłych studiach lub pracy znaleźć chodź ziarenko do niej nawiązujące...

Osobiście jestem królową dramatów, ale chyba tym razem nie potrzeba dramatyzować, ponieważ i tak za dużo tragedii i dramatu w życiu człowieka. Trzeba mieć nadzieję. Jak napisał Szekspir w utworze ,,Król Lear'':
,,Ostatni żebrak przez losy deptany
Bez trwogi żyje, karmi się nadzieją.''.


Jednakże moim ulubionym cytatem o nadziei jest fragment pochodzący z dzieła Cassandry Clare. Słowa wypowiedział Magnus Bane  (pozostawię w wersji angielskiej, ponieważ mają one w takiej formie dla mnie największe znaczenie):
,,Hope is all that keeps us going sometimes''


Jak to zwykle bywa od spraw przyziemnych przeszłam do górnolotnych rozmyśleń na temat pasji i nadziei. Takto już ze mną bywa. Kto mnie zna ten wie, że nawet dyskusję o kurzu zamienię w rozmowę o przydatności we wszechświecie. Właściwie ten kurz to również odgrywa swoją rolę...........

Usilnie próbując nie zanudzić czytelników na śmierć kończę tą notkę próbą rozważań na temat kurzu.
Informacyjnie wspomnę, że jutro o godzinie 17:00 znowu stanę na scenie w roli dyrektor teatru oraz królowej. Życzcie mi powodzenia.
Pozdrawiam. Do następnej notki. ;*
~ Camille
_________________
jak zwykle końcówka muzyczna


Pozostał niecały miesiąc do rozpoczęcia Igrzysk Śmierci to jest MATUR.

Komentarze