nieskomplikowana wizja katastrofy, czyli Tajemnica Stonehenge

Cześć,

W dzisiejszym poście chciałabym opowiedzieć trochę  o ostatnio obejrzanym przeze mnie, aczkolwiek przez wielu niedocenionym filmie ,,Tajemnica Stonehenge'' (ang. Stonehenge Apocalypse).
Paul Ziller, reżyser a także scenarzysta filmów telewizyjnych, postanowił udowodnić, że czasem z dziwnego niewyjaśnionego zabytku, można zrobić całkiem ciekawy film. Cóż... ostatnio z czystego przypadku, postanowiłam przyjrzeć się bliżej filmowi ,,Tajemnice Stonehenge'', który wówczas emitowała stacja TV4.
Początkowo miałam co do tego mieszane uczucia. ,,Kolejny nudny film o próbie zniszczenia świata''-pomyślałam. W końcu moja ciekawość zwyciężyła i zostałam przed telewizorem na dłużej. Definiując dłużej można powiedzieć, do końca filmu.

Podczas prac wykopaliskowych w Maine (USA) grupa archeologów odkrywa pradawną komnatę z tajemniczymi, egipskimi znakami. Posługując się ,,kluczem'' badacze dostają się do środka. W tym samym czasie na terenie Stonehenge, ludzie zaczynają odczuwać silne wstrząsy, co prowadzi do przesunięcia się ,,budowli''. Wydarzenia te przykuwają uwagę dr Jacob'a Glaser'a, który odnotowując  te niezwykłe wydarzenia, decyduje się na podróż do Anglii, w celu zbadania całej tej sprawy. Niestety całą sielankę przerywa wojsko, które ogranicza mu dojście do Stonehenge. Wkrótce jednak pomoc dr Glaser'a okazuje się bardzo cenną rzeczą.
Z pozoru zwykła ekranizacja o niezawiłej fabule, okazuje się później niezwykłą gratką dla fanów niezwykłych rzeczy, apokalipsy a nawet fizyki.
Dzięki dobrze stworzonej fabule, w pewnych momentach nie wystarczyła tylko zwykła obecność przed telewizorem. Mianowicie, trzeba było uruchomić swoje szare komórki i pomyśleć. Takie właśnie filmy są na swój sposób najlepsze, początkowo wydają się nudne, ale później okazują się pomysłowe i zmuszają do myślenia. Bo przecież nie liczy się to co wyjaśnione, a właśnie to co tajemnicze.
Jeśli chodzi o efekty specjalne i ukazywanie zjawisk na ekranie, muszę trochę ponarzekać. Jako koneser kina, przez cały film moje zmysły działają na pełnych obrotach rejestrując nie tylko przebieg zdarzeń, ale i jakość wykonania filmu. I tu muszę niestety powiedzieć, że zawiodłam się jeśli chodzi o efekty. Przykładem może być moment, kiedy ogień pochłania, wszystko co napotka na swojej drodze. Wtedy to idealnie widać, pracę komputera. Ogień trawiący ziemię, nie wygląda jak ogień, a raczej jak kawałki kwadratów połykających coś w taniej grze.
Jest jednak jeden plus całego zamieszania i produkcji tego filmu. Jest nim obsada aktorska. Jak oczywiście przy większości filmów, to ona ratuje nawet najgorszy film. W głównej roli wystąpił tu znany nam z serialu Supernatural, Misha Collins, gdzie mistrzowsko zagrał anioła Castiela. W tym jednak filmie, wystąpił pod nazwiskiem dr Glaser'a (dr. Jacob Glacer). Moim skromnym zdaniem, uważam, że tym razem również sprawdził się świetnie, bezbłędnie odtwarzając rolę astrofizyka, który musi powstrzymać koniec świata. Myśląc jednak szerzej, Misha Collins, ma już wprawę w powstrzymywaniu apokalipsy czy też pomocy w zatrzymaniu tego mechanizmu. (przypis dotyczący roli Castiela w serialu Supernatural).


Oczywiście warto wspomnieć również o kolejnej dobrej, jednak raczej mało znanej w naszym małym świecie aktorce Torri Higginson, która wystąpiła w roli Kaycee. Według mnie wyszło to fenomenalnie. Poza tym czasem warto docenić każdego, ponieważ praca aktora, to naprawdę ciężka rzecz. Zresztą większość z nas powinna znać ją z roli Mary w filmie Angielski Pacjent z 1996 roku.
Całości uroku dodaje istnienie, negatywnej postaci, która dodaje obrazowi kontrastu. W takiej właśnie roli wystąpił Hill Harper (Leshem).






Podsumowując... polecam ten film na samotne wieczory. Amatorzy kina powinni być zadowoleni z takiej dawki wrażeń. Koneserzy kina natomiast, mogą obejrzeć czasem ten film dla zabawy i odprężenia (tak jak zrobiłam to ja).
Oczywiście, film na pewno spodoba się fanom Mishy Collins. Przyznam, że chyba prowadząc recenzję drogi Pan Collins powodował, że byłam dla tego filmu łagodniejsza.
Ocena: 6,5/10
Autor: Camilla

Na dziś to wszystko.
Do następnego postu.
~ Camilla

Komentarze