egzystencja człowieka i czas, czyli ,,Lucy''

Cześć,
miałam zaszczyt obejrzeć film pt ,,Lucy'', o którym zaraz nieco opowiem.
___________________________________________
,,LUCY''

,,Lucy'' to potęga dynamicznych scen akcji w połączeniu z dozą science-fiction. Reżyser od samego początku próbuje udowodnić nam, że znalazł się na właściwym miejscu. Początkowo film zaczyna się niewinnie, bo do czego może doprowadzić rozmowa dwóch bliższych znajomych. Otóż to. Zwykła rozmowa jest tylko zarodkiem, który pozwoli tytułowej Lucy zyskać nadprzyrodzoną moc. Nagle celem głównej bohaterki stanie się przewóz narkotyku wszytego w jej brzuch. W wyniku następstw ukryta paczuszka pęka, a narkotyk dostaje się do jej krwiobiegu. To wydarzenie zmieni ją już na ZAWSZE.

Luc Besson, już od pierwszych film zaskakuje nas dynamiką fabuły. Po pewnym czasie jesteśmy świadkami niezwykłych zdarzeń, które nasz mózg ledwo co pojmuje. Historia nakazuje nam myśleć. Reżyser nie omawia szczegółów, a jedynie prowadzi akcję dalej. Nasza wyobraźnia musi zrobić wiele rzeczy za niego. Według zamysłu, ma rozpalić się do czerwoności i produkować coraz to nowsze wyjaśnienia, które potwierdzi bądź obali profesor Norman, stanowiący tło całej opowieści.


Francuz postanowił oprzeć swoją fabułę, na powszechnym micie, który mówi, że ludzki mózg wykorzystuje tylko 10% zdolności. Postanowił trochę pofantazjować i stworzyć kobietę, która nigdy nie powinna być stworzona. Jej historia jest jednocześnie zaskakująca jak i smutna. Zaskakująca, ponieważ dowiadujemy się tak wielu rzeczy, że mój mózg postanowił sobie zapamiętać tylko 30% wszystkiego (pewnie jest tak u wszystkich). Smutna, gdyż Lucy ze zwykłej studentki zyskując coraz to nowsze moce, traci szansę na normalne życie.

Scarlett Johansson należą się gromkie brawa, za tak dobrą grę aktorską.  Jej charyzma przyciąga z daleka. Szczerze mówiąc, jest stworzona do gry ,,Superbohaterek'', co niejednokrotnie ucznyniła wcielając się w rolę Czarnej Wdowy (Natashy Romanoff) w wielu widowiskach Marvela. Lucy jest nią na swój sposób, ponieważ mając nadprzyrodzoną moc obala to co nigdy nie powinno zagnieździć się na świecie. Johansson udowodniła, że potrafi zagrać niezwykle silną i bezwzględną kobietę, która bez niczego sprząta ze swej drogi parę osób, ale również wrażliwą osobę, którą ujawnia podczas sceny rozmowy z mamą. Tłem całej opowieści jest profesor Norman, którego zagrał Morgan Freeman. Lepiej być nie mogło. Luc Besson bezbłędnie dobrał obsadę. Na pewno każdy uwierzyłby w jego opowieść, gdyby po zapaleniu świateł i wyjściu z sali nie okazało się, że był to tylko film.


Od czasu wyjścia z sali, zaczęłam inaczej myśleć. To niesamowite. Jako swoją podstawę informacji, ustanowiłam innych ludzi, którzy powiedzieli, że od wyjścia z kina stali się innymi ludźmi to zmieniło wszystko. Zgadzam się z tym. Mimo wszystko jest to jednak film, ale temat jest tak niezwykły, że nie sposób tego zapomnieć. Motywem są tam pytania o egzystencję człowieka oraz o bycie nim. Naszą jednostką jest jedynie czas. Inne jednostki nie istnieją, bo przecież 1 + 1 jest kolejną całością. Z tym mierzyć się nie musimy. Naszym wrogiem jest jedynie czas.

Moja ocena filmu to bezpodstawnie, piękna dziewiątka. (9/10). Polecam i zapraszam do obejrzenia tego szalenie dynamicznego widowiska na wielkich ekranach kin, bądź w domu, jeżeli będzie taka możliwość.
(do recenzji zastrzegam sobie prawa autorskie)
Autor : Camilla
ZWIASTUN :
 ___________

~ Camilla

Komentarze